Od dźwigu średniowiecznego po stalowe giganty
Gdańsk od wieków był miastem portowym, a jego rozwój nierozerwalnie wiązał się z przeładunkiem towarów. Najsłynniejszym, średniowiecznym żurawiem jest bez wątpienia Żuraw nad Motławą – jeden z najstarszych zachowanych dźwigów portowych w Europie. Zbudowany w XV wieku, napędzany siłą ludzkich mięśni (dwóch bębnów obracanych przez kroczących wewnątrz robotników) służył do załadunku beczek z piwem i solą na statki. Jego unikalna konstrukcja, łącząca funkcję bramy miejskiej i dźwigu, przetrwała II wojnę światową w częściowo zniszczonej formie, by dziś stać się ikoną Gdańska. W XIX i XX wieku, wraz z rozwojem Stoczni Gdańskiej i nowoczesnego portu, pojawiły się żurawie parowe, a następnie elektryczne. To właśnie na terenie stoczni, w 1928 roku, zbudowano jednego z największych wówczas dźwigów pływających na Bałtyku – legendarnego „Sołdka” (późniejszego statku-muzeum), który symbolicznie łączy epokę żurawi ręcznych z przemysłową.
Najciekawsze żurawie i ich tajemnice
Gdańskie nabrzeża kryją kilka perełek techniki, które do dziś budzą podziw:
- Żuraw Stoczniowy nr 1 (tzw. „Kciuk”) – jeden z najstarszych zachowanych stalowych żurawi portowych w Gdańsku, stojący przy ul. Na Ostrowiu. Pochodzi z końca XIX wieku, napędzany był początkowo sprężonym powietrzem, a później elektrycznością. Jego charakterystyczny, „palczasty” wysięgnik sprawia, że jest ulubieńcem fotografów.
- Dźwig pływający „Maja” – zbudowany w 1916 roku w stoczni Schichaua w Elblągu, przez lata pracował w gdańskim porcie. Jego niezwykłość polega na tym, że jest jednym z nielicznych zachowanych na świecie dźwigów parowych. Do dziś cumuje przy nabrzeżu Wyspy Spichrzów, będąc żywym muzeum techniki.
- Żurawie przeładunkowe na Westerplatte – betonowe i stalowe konstrukcje z lat 30. XX wieku, które obsługiwały składnicę tranzytową. Podczas II wojny światowej stały się świadkami pierwszych walk, a ich zniszczone resztki do dziś stanowią część historycznego krajobrazu półwyspu.
- „Biały Żuraw” przy Basenie Górniczym – potężny, biały dźwig bramowy z lat 70. XX wieku, który przez dekady przeładowywał węgiel i rudę. Dziś jest symbolem industrialnej przeszłości Nowego Portu, a jego wysokość pozwala dostrzec go z daleka, niczym latarnię morską.
Co ciekawe, wiele gdańskich żurawi portowych miało swoje „imiona” nadawane przez pracowników – od ptaków („Mewa”, „Kormoran”) po postacie z literatury („Don Kichot”). Wynikało to z potrzeby łatwiejszej identyfikacji w radiowej łączności.
Żurawie jako świadkowie przemian
Historia gdańskich żurawi to nie tylko opowieść o technice, ale także o ludziach i przełomowych wydarzeniach. W grudniu 1970 roku, podczas protestów robotniczych, to właśnie przy żurawiach portowych (zwłaszcza tych przy bramie Stoczni Gdańskiej) doszło do tragicznych starć z milicją. Dźwigi stały się wtedy milczącymi świadkami strajków i represji. Z kolei w sierpniu 1980 roku, podczas strajku w Stoczni Gdańskiej, żurawie portowe na nabrzeżu pełniły rolę „wież obserwacyjnych” dla robotników, a ich sylwetki na tle nieba na zawsze wryły się w pamięć jako symbol solidarnościowego zrywu. Dziś, w XXI wieku, wiele z tych historycznych maszyn zostało objętych ochroną konserwatorską. Część z nich, jak Żuraw nad Motławą, działa jako muzeum, inne – jak wspomniana „Maja” – są remontowane przez pasjonatów. Wciąż jednak można spotkać czynne, nowoczesne żurawie portowe w Porcie Gdańsk, które obsługują kontenerowce. Stanowią one pomost między średniowieczną tradycją przeładunku a współczesną logistyką. Gdańsk, jako miasto trzech żurawi (herbowych), z dumą chroni te kolosy, przypominające o potędze i pracowitości swojego portu.